Autor:
Wiesława Bancarzewska
Tytuł:
Powrót do Nałęczowa
Wydawnictwo
Nasza Księgarnia
Liczba
stron: 472
Ocena:
7/10 – bardzo dobra
Podróże
w czasie? Niemożliwe, a jednak! Choćby na kartach debiutanckiej powieści
Wiesławy Bancarzewskiej. To książka o wielkiej mocy miłości, przepełniona rodzinnym ciepłem oraz o poszukiwaniu własnego szczęścia i miejsca na ziemi.
Poszłam do sypialni, położyłam
się na łóżku i patrząc w sufit, gładko wyrecytowałam tabliczkę mnożenia.
Pomyliłam się tylko przy 7 razy 8, ale z tym zawsze miałam problem. Monotonne
wypowiadanie liczb dobrze mi zrobiło. Rozluźniona zaczęłam wymieniać tytuły
ulubionych filmów, nazwy banków, daty urodzin moich przyjaciółek i numery
telefonów alarmowych. Po kwadransie takiej terapii miałam stuprocentową pewność,
że jestem zdrową, normalną kobietą.*
Anna
Duszkowska. Czterdziestodwuletnia kobieta i tłumaczka przysięgła języka
niemieckiego. Żyje w wolnym związku z Bartkiem, bez większych zobowiązań, bez
dzieci. Wszystko wydaje się proste, ułożone i zaplanowane. Jednakże kobieta
zaczyna dostrzegać, że czegoś jej brakuje do pełni szczęścia.
Od dziecka związana z
rodziną – babcią, ciotkami i rodzicami, którzy niestety już nie żyją. Pozostały
jej jedynie wspomnienia, zdjęcia i wiele pamiątek. Pewnego dnia los daje jej
niezwykły prezent, ponieważ kobieta przenosi się do malowniczego, rodzinnego
Nałęczowa 1932 roku. Spotyka tam swoją najukochańszą babcię Zofię Leśniak i jej
pięć córek. Anna pod przykryciem letniczki wynajmuje pokój u swojej babci.
Jednak nasza główna bohaterka wkrótce dowie się, że podróżowanie w czasie jest
ekstremalnie niebezpieczne… dla serca. Jak wybrnie z tej całej zaistniałej
sytuacji? Przeczytajcie sami!
Moja opinia:
Debiutancką
powieść Wiesławy Bancarzewskiej czyta się wyśmienicie! Jest niesamowicie
wciągająca. Pełna humoru, rodzinnego
ciepła i przepełniona miłością. Czego chcieć więcej? Przyznaję, że momentami bardzo
trudno powstrzymać się od wybuchu śmiechu. Nie radzę czytać wśród ludzi :)
Ciekawy
i oryginalny pomysł na fabułę oraz znakomicie stworzony nastrój to wielkie
atuty powieści. Autorka wybornie odtworzyła obraz Nałęczowa z lat 30 XX wieku. Z
całą jego różnorodnością. Z jednej strony ukazała piękne, wytworne stroje i ogólne
bogactwo społeczeństwa, a z drugiej biedę i brak pożywienia. Jednak to wszystko
spaja miłość! Autorka ciekawie pokazała różnice między warstwami społecznymi,
ich hierarchię i krótką charakterystykę. Historia
Anny i jej przodków jest bardzo zajmująca, nie mogłam ze spokojem odłożyć książki
na półkę. Śledzimy poczynania Anny, która na naszych oczach dojrzewa i zmienia
swoje podejście do życia – do świata, rodziny czy macierzyństwa. Od pierwszej
strony polubiłam jej postać. Humor, jej pomysły i przemyślenia bardzo do mnie trafiały.
Jednak mimo, iż to właśnie Anna wysuwa się na pierwszy plan, to pozostali bohaterowie
nie pozostają z tyłu. Biorą bardzo aktywny we wszystkich wydarzeniach.
Lektura
ta wywołała u mnie pewne nostalgiczne uczucia. Bo kto z nas nie chciałby
przenieść się w czasie i spędzić czas z tymi, których już nie ma wśród nas… Okładka
książki niesamowicie przyciąga wzrok. Prosty język, zabawne dialogi i ujmujące
opisy czynią z tej książki niezwykłą rozrywkę. Zapiski z Annopola to kontynuacja losów Anny Duszkowskiej, nie mogę się doczekać tej lektury.
Ciekawe jak zareagowałaby Babcia,
gdybym opowiedziała jej o chirurgii plastycznej, na przykład o wszczepianiu
silikonów biustów? Pewnie uznałaby, że nie wypada nawet słuchać o takich
rzeczach.*
To
książka, która potrafi oderwać nas od codziennej rzeczywistości. Skuście się na
niesamowitą podróż w czasie! Do świata, w którym nie ma telefonów komórkowych,
Internetu czy ciepłej wody w kranie. Naprawdę warto przeczytać :)
Książka
przeczytana w ramach wyzwania:
~
Okładkowe Love
~
Stare, dobre czasy!