Autor:
Julie Kibler
Tytuł:
Nasze szczęśliwe dni
Wydawnictwo:
Znak literanova
Liczba
stron: 444 strony
Ocena:
7/10 – bardzo dobra
Wielka
i zakazana miłość. Ponad wszelkie uprzedzenia rasowe oraz społeczne. To główny wątek,
poruszającej powieści obyczajowej Nasze szczęśliwe dni, amerykańskiej pisarki
Julie Kibler. Mała, niepozorna książeczka, a ile w niej emocji…
Wiara. Nadzieja. Miłość. [...]
Cokolwiek się stanie, gdziekolwiek to życie przez was wybrane was zawiedzie,
niech te trzy słowa na zawsze z wami pozostaną.*
Amerykańskie
miasteczko lat 30. XX wieku. Nadciąga widmo kryzysu i wojny. Siedemnastoletnia
Isabelle zakochuje się wbrew wszystkim. Wbrew rodzinie i panującym zwyczajom. Ponieważ
związek białej dziewczyny z czarnoskórym chłopakiem w tamtym czasie nie miał prawa
się zdarzyć. Był zakazany. Teraz, po latach, Isabelle musi powrócić w rodzinne
strony. Opowiada swoją historię Dorrie – czarnoskórej fryzjerce, która
towarzyszy jej w sentymentalnej podróży w przeszłość. Między kobietami
zawiązuje się niezwykle silna nić przyjaźni…
Lektura
książki Nasze szczęśliwe dni wywołała we mnie wiele skrajnych emocji. Od
znużenia po euforię. Przyznam szczerze, że na początku trudno mi było się
wciągnąć w tę historię. Momentami strasznie się dłużyła. Jednak gdzieś później
złapałam to coś, co mnie urzekło. To coś, co nie pozwoliło mi oderwać się od tej
niepozornie wyglądającej książki. Aż do momentu poznania zakończenia i odłożenia
książki z czystym sumieniem na półkę.
Mimo,
że historia niektórym może wydać się infantylna i przewidywalna to zapewniam,
że skutecznie chwyta za serce. Całą istotę powieści stanowią dwa główne wątki,
przeplatające się ze sobą i doprowadzające do zaskakującego zakończenia. Bohaterowie,
niezwykle prawdziwi, wzbudzili moją dużą sympatię. Bardzo podobało mi
się to, w jaki sposób autorka przedstawiła relację między głównymi bohaterkami,
Isabelle a Dorrie. Dając nam do zrozumienia, że miłość jak i przyjaźń nie
patrzy na metrykę, religię, kolor skóry czy narodowość.
Zakazana
i nieszczęśliwa miłość naszych bohaterów sprawia, że śledzimy wydarzenia z zapartym
tchem i wypiekami na twarzy. Przecież każdemu z nas marzy się taka miłość, aż
do grobowej deski. A kiedy już taką znajdziemy, pielęgnujemy i troszczymy się o
nią każdego dnia.
Autorka
bardzo umiejętnie wykorzystała zabieg retrospekcji, odpowiednio połączyła teraźniejszość
i przeszłość bohaterki. Wraz z kolejnymi stronami poznajemy trudną historię
Isabelle. Odkrywa przed nami wszystkie skrywane sekrety i tajemnice. Autorka
posługuje się całkiem lekkim językiem. I porusza wiele ważnych aspektów,
takich jak nienawiść na tle rasowym czy uprzedzenia. W kilku momentach byłam osłupiona,
jak możliwe jest takie traktowanie drugiego człowieka. Nawet na kartach
powieści.
Czasami po prostu należy się
upomnieć o to, czego się potrzebuje.*
To
piękna i pouczająca historia. O niespełnionej miłości, wielkiej sile przyjaźni
i ludzkich, czasem bardzo trudnych wyborach. Polecam, przeczytajcie.
Książka
przeczytana w ramach wyzwania:
~
Stare, dobre czasy!
Upominek muzyczny.. :) Utwór, który za mną chodzi od kilku dni.
Wpadłam na pomysł, abym od czasu do czasu wrzucała pod postami utwory, których słucham na co dzień? Bądź pisała raz w miesiącu o danym zespole - taki zespół miesiąca? :) Co Wy na to?
Upominek muzyczny.. :) Utwór, który za mną chodzi od kilku dni.
Wpadłam na pomysł, abym od czasu do czasu wrzucała pod postami utwory, których słucham na co dzień? Bądź pisała raz w miesiącu o danym zespole - taki zespół miesiąca? :) Co Wy na to?