Autor: David Lagercrantz
Tytuł: Co nas nie zabije
Cykl: Millenium (tom 4)
Wydawnictwo Czarna Owca
504 stron
Kontynuacja Millenium? Że co?! Kiedy przeczytałam o
tym fakcie nie wierzyłam własnym oczom. Zastanawiałam się, czy ktoś może udźwignąć
ciężar pióra Stiega Larssona. David Lagercrantz spróbował to zrobić. Czy mu się
udało? O tym za chwil kilka.
Mikael
Blomkvist przechodzi kryzys i rozważa porzucenie zawodu dziennikarza śledczego.
Lisbeth Salander podejmuje duże ryzyko i bierze udział w zorganizowanym ataku
hakerów. Ich drogi krzyżują się ponownie, kiedy profesor Balder, ekspert w
dziedzinie badań nad sztuczną inteligencją, prosi Mikaela o pomoc. Profesor
posiada wstrząsające informacje na temat działalności amerykańskich służb specjalnych.
Mikael zaczyna pracę nad sensacyjnym artykułem, który wstrząśnie opinią
publiczną.
Lekarz
powiedział, że nie jest ważne, żebyśmy wierzyli w Boga. Bóg nie jest
małostkowy. Ważne, żebyśmy zrozumieli, że życie jest ważne i ma dużo do
zaoferowania. Powinniśmy je cenić, a jednocześnie próbować ulepszyć świat. Ten,
kto potrafi znaleźć równowagę między jednym a drugim, jest blisko Boga. [cytat
z książki]
W swojej
opinii nie chcę wywodzić się nad tym, czy autor zrobił dobrze czy źle
zabierając się za kontynuację historii Lisbeth i Mikaela. Ma odwagę, zrobił to
i kropka. Spróbuję ocenić książkę samą w sobie, choć mimo wszystko nie da uciec
się od prób ciągłego porównywania. Osobiście z wielką sympatią wróciłam do
historii dziennikarza Millenium i uzdolnionej hakerki. I uważam, że Lagercrantz
stworzył ciekawą kontynuację, którą czyta się z wypiekami na twarzy i ciągłym
pytaniem: no ale co dalej? Pojawiają się tak doskonale znani nam bohaterowie,
lecz z nowymi problemami, jednak demony przeszłości nie dają o sobie zapomnieć.
Mikael wypalony zawodowo, Lisbeth i jej nie dokońca legalna ścieżka życia,
sztuczna inteligencja, rosyjska mafia i hakerzy. To wszystko w jednej książce.
Intryga została dobrze przygotowana. Autor snuje historie, zawiązuje wątki i na
koniec idealnie rozwiązuje worek pełen „brudów” – afer i skandali. Poruszony
został także temat autyzmu i sawantów – ludzi upośledzonych z niezwykłym,
jednym talentem. No i ta hipnotyzująca okładka, która skutecznie przykuwa
uwagę.
wyrzuty
sumienia mają zawsze nie ci, co trzeba. Tych, którzy naprawdę przysparzają
światu cierpienia, nic to nie obchodzi. A ci, którzy walczą po stronie dobra,
zmagają się z poczuciem winy. [cytat z książki]
Przeczytałam
Co nas nie zabije i jestem z tego ogromnie zadowolona! I Was także zachęcam!
Książka przeczytana w ramach wyzwania:
Kiedyś przeczytam 2016
