Autor:
Sarah Lotz
Tytuł:
Troje
Wydawnictwo
Akurat
Liczba
stron: 479
Ocena:
7/10 – bardzo dobra
Nie
chwaliłam Wam się (bo w zasadzie nie ma czym), ale okropnie boję się latać samolotami. Niby środek
lokomocji jak każdy inny, jednak człowiek ma dwie nogi i dwie ręce, a nie
skrzydła, prawda? Mój strach potęgują liczne katastrofy w przestworzach. Zawsze
dziwiłam się ludziom, którzy spali bądź jedli w samolocie. Ja w życiu! Ja
siedzę jak na szpilkach, bo każda turbulencja przyprawia mnie o zawał serca. Pewnie
myślicie skąd wziął się mój pomysł na lekturę? Ja sama nie wiem. Może sposób
wydania – czarna okładka i lakoniczny opis, który od razu mnie zainteresował? Na
dodatek reklama zrobiła pewnie swoje!
Wciąż znajdują jakieś resztki.
Kości, kawałki metalu... Wypełzają z ziemi jak odłamek pocisku z rany. Ziemia
ich nie chce.*
Opis książki:
Czarny
czwartek. Cztery katastrofy wielkich samolotów pasażerskich. Giną setki ludzi,
przeżywa tylko czworo – troje dzieci i Pamela. Kobieta chwilę przed śmiercią nagrywa na komórkę
wiadomość, która wstrząśnie światem. Pozostała trójka dzieci wychodzi z katastrofy bez żadnego draśnięcia na ciele, jednak mimo wszystko zmienione.
Nagle wokół zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Pojawiają się różne domysły i
teorie spiskowe. Wreszcie komuś przychodzi do głowy myśl, że musi być jeszcze
jedno cudowne dziecko. I wtedy świat zmienia się do końca.
Moja opinia:
Książka
jest zbiorem artykułów, transkrypcji z rozmów z czatu i wywiadów. Wraz z kolejnymi stronami poznajemy szczegóły
historii, bo naprawdę dużo się tu dzieje. Książkę czyta się z dużym
zainteresowaniem, a autorka bardzo umiejętnie dawkuje czytelnikowi emocje.
Każdy
z bohaterów przedstawia swój odmienny punkt widzenia na dane wydarzenia. Przedstawiają dużo szczegółów, a każdy z nich prowadzi odmienny sposób narracji. My
jesteśmy tu tylko obserwatorami wydarzeń. Choć myślę, że parę wątków było zupełnie
niepotrzebnych. Z początku trudno było mi się dostosować do prowadzonej opowieści, szybko się gubiłam i tym samym zniechęcałam do dalszego czytania. Jednak
później było coraz lepiej. Kiedy tylko "wgryzłam" się w tę historię nie mogłam się oderwać.
Tak prawdziwe i szczegółowe opisy są przerażające i nadają historii dużej
autentyczności. Podobnie jak dużo fachowych terminów. Język pisarki jest bardzo prosty i potoczny, nie ma żadnego problemu z jego zrozumieniem. A zakończenie mnie
ogromnie zaskoczyło!
Okładka
– niezwykle klimatyczna i mroczna. Niby bardzo prosta, ale jak skutecznie
przyciąga uwagę czytelnika. Jednak z tą książką należy obchodzić się bardzo ostrożnie, bo
kilka razy prawie naderwałam kartkę. Podobnie jest z samą oprawą książki,
bardzo łatwo ją uszkodzić i pozaginać rogi.
Ludzi powstrzymuje wyłącznie lęk.
Strach przed nieznanym. Przed tym, co może na nas czekać na tamtym świecie.*
Podsumowanie:
Troje to bardzo oryginalna powieść! Lektura na pewno spodoba się fanom thrillerów. Mimo kilku niedociągnięć polecam Wam do przeczytania ;)
Troje to bardzo oryginalna powieść! Lektura na pewno spodoba się fanom thrillerów. Mimo kilku niedociągnięć polecam Wam do przeczytania ;)
Książka
przeczytana w ramach wyzwania:
_____________________________________
Biorę się za porządki w mojej biblioteczce, co przyprawiło mnie o ból głowy... Własne egzemplarze, książki z biblioteki, a na kilka tytułów jeszcze czekam. Zresztą sami zobaczcie, a to jeszcze nie wszystko ;)

