Autor: Dmitry Glukhovsky
Tytuł: Metro 2033
Seria: Uniwersum Metro 2033
Wydawnictwo Insignis
Liczba stron 592
Długo wzbraniałam się przed tym tytułem. Mimo jej popularności i wielu pozytywnych opinii i recenzji. Ostatecznie Metro 2033 trafiło do mnie jako prezent i czekało na mojej półce na lepsze
czasy. W końcu nadszedł ten moment, kiedy to zdecydowałam się sięgnąć po książkę. I
zadaję sobie pytanie: dlaczego tak późno?
Rok 2033. Post-nuklearna Moskwa. I
setki podziemnych tuneli moskiewskiego metra, które spełniają rolę schronu
przed promieniowaniem i nieznanymi do tej pory formami życia. Ocalała część
społeczeństwa podzieliła się na podgrupy, podzielone według stacji metra, które
żyją obok siebie, handlują i współpracują między sobą.
Bohater książki, Artem, aby ocalić
swoją "stację" WOGN przed Czarnymi, jest zmuszony do wyprawy na drugi
koniec wspomnianego metra. Podczas ekspedycji pokonuje liczne niebezpieczeństwa i poznaje
nowe społeczności. Czy pomoc zdąży dotrzeć na czas? Przekonajcie się sami,
warto.
Ponura wizja zniszczonego świata, który tak naprawdę schodzi do podziemi. Mutanty i potwory, niezwykłe przygody, a to wszystko okraszone nutką filozofii.
Idealnie, prawda?
Od samego początku zostałam
wciągnięta w wir toczącej się akcji. Nie zauważyłam większych błędów w wątkach,
wszystko układało się w jednolitą, spójną powieść. Należy przyznać, że na jakiś
schemat nie można tu narzekać, jest różnorodnie i ciekawie. Językowo, po prostu
mistrzostwo. Bardzo realistyczne opisy nadawały książce nadzwyczajnego
charakteru i wielkiego rozmachu. Mamy mały przedsmak tego, jak może wyglądać
życie w takiej rzeczywistości, w której tak naprawdę jedyną obowiązującą walutą jest broń. Podczas
lektury, cały czas miałam wrażenie, jakbym przeniosła się wraz z bohaterami do
moskiewskiego metra i z nimi przeżywała wszystkie przygody i problemy - brak żywności czy prądu. Za to należą się
autorowi wielkie słowa uznania.
Jeśli chodzi o samych bohaterów.
Postać Artema, może nieco zwyczajna, jednak na tle toczących się wydarzeń
wypada dobrze, podobnie jak i pozostałe postacie. Wątek filozoficzny został
idealnie wpleciony w zarysowaną fabułę. Autor uświadamia nam, że każdy z nas
powinien znaleźć swoje miejsce na ziemi, nieważne gdzie by to nie było. I
przypomina nam o tym, że człowiek jest istotą społeczną, ale i osobną jednostką
ludzką. Przyznaję, że momentami miałam nawet ochotę przyklasnąć autorowi za
wysnute idee.
Jestem zachwycona i oczarowana. Polecam
wszystkim! A dla fanów literatury fantastycznej to lektura obowiązkowa :)
Książka przeczytana w ramach wyzwania:
Zrezygnowałam z oceny typowo cyfrowej. Po mojej opinii doskonale można wyczuć czy dana książka, oczywiście tylko i wyłącznie według mnie, jest średnia czy rewelacyjna! :)