Do zabawy nominowała mnie Nada z Książkowy zawrót głowy, za co bardzo serdecznie jej dziękuję. :)
Tematem tagu są różne książki w moim życiu, te pierwsze. Zatem cofnijmy się w przeszłość…
Książki są wokół mnie od zawsze. Swoje dzieciństwo wspominam z uśmiechem na
twarzy. Dużo czasu spędziłam u dziadków. Moja babcia miała ogromną bibliotekę,
którą ma do tej pory. Jako dziecko uwielbiałam wraz z siostrami bawić się w „bibliotekę”.
Wypisywałyśmy rewersy, zakładałyśmy karty biblioteczne i wypożyczałyśmy książki
zmyślonym czytelnikom. Ale to była frajda… Pamiętam Wielką Encyklopedię PWN –
to kilkunastotomowe wydawnictwo przerażało mnie. Teraz jak
odwiedzam moją babcię patrzę na owe książki z uśmiechem na twarzy. U mnie w
domu nie czytało się dużo, dlatego myślę, że zamiłowanie do czytania mam po babci. To właśnie
od niej dostawałam pierwsze moje skarby. Ależ sentymentalnie się zrobiło… Jednakże
przejdźmy do meritum.
Pierwsza lektura,
zapewne szkolna w moim życiu, która mi przychodzi do głowy to Na jagody Marii
Konopnickiej. To był czas szkoły podstawowej, i chyba wystawialiśmy przedstawienie.
I każdy musiał tą książkę przeczytać. Uwierzycie mi, że mam to kilkunastostronicową
książeczkę do tej pory?!
Pierwsza książka, którą pokochałam. Tu odpowiem bez namysłu – Ania z Zielonego Wzgórza Lucy M. Montgomery. Książkę dostałam od wspomnianej już przeze mnie - babci. Czytałam już ją kilka razy, i chętnie do niej wracam pamięcią.
Szczerze mówiąc, nie wiem czy jest jakaś pierwsza książka, którą znienawidziłam. Są książki, których nie lubię, ale czy nienawidzę. Zapewne nie lubię Chłopów Władysława Reymonta. To była moja lektura szkolna w szkole średniej Naprawdę katowałam się, żeby ją przeczytać. Wspominam niezbyt mile ten czas spędzony z książką.
Pierwszą książką, którą sama kupiłam. Kolejne trudne pytanie. Naprawdę nie pamiętam. Często kupowałam lektury szkolne, żeby móc po nich czasami coś podkreślić ołówkiem. Ale z takich „poważnych książek” to kojarzy mi się Harry Potter i Kamień Filozoficzny Joanne K. Rowling. Muszę przyznać, że wtedy zupełnie pochłonął mnie świat magii i Hogwartu. I tak jest do chwili obecnej.
Pierwsza książka, którą wypożyczyłam – to chyba Tajemniczy ogród Francesa H. Burnett’a. Bardzo lubię tę powieść. Kojarzy mi z beztroskim dzieciństwem, kiedy wszystko było takie proste…
Pierwsza książka, którą sprzedałam – nie istnieje. Dopiero teraz zamierzam trochę książek sprzedać, żeby zrobić miejsce na nowe nabytki. Brakuje już miejsca na półkach. (Na blogu pojawiła się podstrona dotycząca sprzedaży bądź wymiany moich książek, na bieżąco będę ją uzupełniać – klik).
Pierwsza książką, którą zrecenzowałam – Zacisze 13 Olgi Rudnickiej. Bardzo lubię styl pisania pani Olgi – lekki i humorystyczny. Ot taki umilacz czasu.
Pierwsza nieskończona książka – z reguły staram się wytrwać do końca książki. Nie licząc książek, że tak powiem historycznych – czytanych na studiach, to chyba nie ma takiej lub po prostu jej nie pamiętam.
Pierwsza książka, która mnie doprowadziła do łez, to zdecydowanie Harry Potter i Insygnia Śmierci. Rzadko się wzruszam przy książkach, częściej zdarza mi się to przy filmach. Jednakże, wydarzenie z profesorem Severusem Snapem pod koniec książki jest dla mnie strasznie wzruszającym momentem. Nie chcę spojlerować tym, którzy nie czytali książki… Czy ktoś nie czytał serii o Harrym? ;)
Pierwsza książka, której ekranizację obejrzałam to Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Chyba tak. Historia stworzona przez J.K. Rowling ogromnie wpłynęła na moje dzieciństwo. Pamiętam jak stałam ze straszą siostrą w kolejkach przed księgarnią w nocy, tylko po to by dostać nowiutki egzemplarz książki. Zdecydowanie byłam na fali Potteromanii :) I chyba zostanę na zawsze. I wiecie dobrze mi z tym!
Pierwszą serią, którą przeczytałam to znów wspomniana już przeze mnie, historia Ani z Zielonego Wzgórza i jej kolejne burzliwe losy. Strasznie związałam się emocjonalnie z postacią rudowłosej dziewczynki. Może była jakaś wcześniej, ale nie pamiętam ;)
Pierwszą książką, którą pamiętam z dzieciństwa to Moje bajki Jane King. Pięknie ilustrowana książka dla dzieci z bajkami takimi jak Czerwony Kapturek czy Kopciuszek. Otrzymałam tą książkę na koniec zerówki i potem ciągle domagałam się (!) czytania do snu właśnie z tej mojej magicznej książeczki.
Jeśli chodzi o pierwszą książkę, na której wydanie czekałam, to trudno mi jest sobie przypomnieć. Jest wiele książek na które czekałam i znów nieustannie czekam. Warta podkreślenia jest seria Pieśni Lodu i Ognia Georga R. R. Martina. Zaczęłam czytać i kupować książki ze wspomnianego cyklu z okładkami serialowymi. I tak katuje się od sezonu do sezonu aż pojawi się nowa świeżutka książeczka :)
Pierwsza książka, do której świata chciałabym się przenieść – znów będę monotematyczna – do magicznego świata Harrego Pottera. Nie chciałam być mugolem ;) Pierwsza powieść ze świata Harrego, była zdecydowanie tą pierwszą książkę, która sprawiła, że na wieki wieków, zakochałam się w czytaniu.
To jest koniec moich wspominek. Tym razem ja serdecznie zapraszam do zwierzeń Healy Room i Elfik Book z lustrzanej nadziei i Oliwię z Zaczytanej Blondynki. Mam nadzieję, że dziewczyny przyłączą się do wspomnień. Zachęcam także innych chętnych do podzielenia się swoimi wspomnieniami dotyczącymi swoich pierwszych książek.
Pierwsza książka, którą pokochałam. Tu odpowiem bez namysłu – Ania z Zielonego Wzgórza Lucy M. Montgomery. Książkę dostałam od wspomnianej już przeze mnie - babci. Czytałam już ją kilka razy, i chętnie do niej wracam pamięcią.
Szczerze mówiąc, nie wiem czy jest jakaś pierwsza książka, którą znienawidziłam. Są książki, których nie lubię, ale czy nienawidzę. Zapewne nie lubię Chłopów Władysława Reymonta. To była moja lektura szkolna w szkole średniej Naprawdę katowałam się, żeby ją przeczytać. Wspominam niezbyt mile ten czas spędzony z książką.
Pierwszą książką, którą sama kupiłam. Kolejne trudne pytanie. Naprawdę nie pamiętam. Często kupowałam lektury szkolne, żeby móc po nich czasami coś podkreślić ołówkiem. Ale z takich „poważnych książek” to kojarzy mi się Harry Potter i Kamień Filozoficzny Joanne K. Rowling. Muszę przyznać, że wtedy zupełnie pochłonął mnie świat magii i Hogwartu. I tak jest do chwili obecnej.
Pierwsza książka, którą wypożyczyłam – to chyba Tajemniczy ogród Francesa H. Burnett’a. Bardzo lubię tę powieść. Kojarzy mi z beztroskim dzieciństwem, kiedy wszystko było takie proste…
Pierwsza książka, którą sprzedałam – nie istnieje. Dopiero teraz zamierzam trochę książek sprzedać, żeby zrobić miejsce na nowe nabytki. Brakuje już miejsca na półkach. (Na blogu pojawiła się podstrona dotycząca sprzedaży bądź wymiany moich książek, na bieżąco będę ją uzupełniać – klik).
Pierwsza książką, którą zrecenzowałam – Zacisze 13 Olgi Rudnickiej. Bardzo lubię styl pisania pani Olgi – lekki i humorystyczny. Ot taki umilacz czasu.
Pierwsza nieskończona książka – z reguły staram się wytrwać do końca książki. Nie licząc książek, że tak powiem historycznych – czytanych na studiach, to chyba nie ma takiej lub po prostu jej nie pamiętam.
Pierwsza książka, która mnie doprowadziła do łez, to zdecydowanie Harry Potter i Insygnia Śmierci. Rzadko się wzruszam przy książkach, częściej zdarza mi się to przy filmach. Jednakże, wydarzenie z profesorem Severusem Snapem pod koniec książki jest dla mnie strasznie wzruszającym momentem. Nie chcę spojlerować tym, którzy nie czytali książki… Czy ktoś nie czytał serii o Harrym? ;)
Pierwsza książka, której ekranizację obejrzałam to Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Chyba tak. Historia stworzona przez J.K. Rowling ogromnie wpłynęła na moje dzieciństwo. Pamiętam jak stałam ze straszą siostrą w kolejkach przed księgarnią w nocy, tylko po to by dostać nowiutki egzemplarz książki. Zdecydowanie byłam na fali Potteromanii :) I chyba zostanę na zawsze. I wiecie dobrze mi z tym!
Pierwszą serią, którą przeczytałam to znów wspomniana już przeze mnie, historia Ani z Zielonego Wzgórza i jej kolejne burzliwe losy. Strasznie związałam się emocjonalnie z postacią rudowłosej dziewczynki. Może była jakaś wcześniej, ale nie pamiętam ;)
Pierwszą książką, którą pamiętam z dzieciństwa to Moje bajki Jane King. Pięknie ilustrowana książka dla dzieci z bajkami takimi jak Czerwony Kapturek czy Kopciuszek. Otrzymałam tą książkę na koniec zerówki i potem ciągle domagałam się (!) czytania do snu właśnie z tej mojej magicznej książeczki.
Jeśli chodzi o pierwszą książkę, na której wydanie czekałam, to trudno mi jest sobie przypomnieć. Jest wiele książek na które czekałam i znów nieustannie czekam. Warta podkreślenia jest seria Pieśni Lodu i Ognia Georga R. R. Martina. Zaczęłam czytać i kupować książki ze wspomnianego cyklu z okładkami serialowymi. I tak katuje się od sezonu do sezonu aż pojawi się nowa świeżutka książeczka :)
Pierwsza książka, do której świata chciałabym się przenieść – znów będę monotematyczna – do magicznego świata Harrego Pottera. Nie chciałam być mugolem ;) Pierwsza powieść ze świata Harrego, była zdecydowanie tą pierwszą książkę, która sprawiła, że na wieki wieków, zakochałam się w czytaniu.
To jest koniec moich wspominek. Tym razem ja serdecznie zapraszam do zwierzeń Healy Room i Elfik Book z lustrzanej nadziei i Oliwię z Zaczytanej Blondynki. Mam nadzieję, że dziewczyny przyłączą się do wspomnień. Zachęcam także innych chętnych do podzielenia się swoimi wspomnieniami dotyczącymi swoich pierwszych książek.
