wtorek, 22 lipca 2014

Carole Nelson Douglas - Dobranoc, panie Holmes

Źródło
Autor: Carole Nelson Douglas
Tytuł: Dobranoc, panie Holmes
Wydawnictwo: Bukowy Las
Strony: 378
Ocena: 6/10

Czy jest na sali osoba, która nie zna postaci Sherlocka Holmes’a ? Chyba niewiele osób podniosłoby rękę. Opowiadania o niesamowitym detektywie są chętnie czytanie i ekranizowane. Tym razem mamy jednak do czynienia nie z nim, a z panią detektyw. Otóż okazuje się, że jedynym godnym dla niego rywalem była właśnie kobieta… Nie bez powodu książka zatytułowana jest Dobranoc, panie Holmes, gdyż drogi Holmesa i Adler skrzyżują się i będzie to prawdziwy pojedynek…


Irene Adler, bo o niej tu mowa – to piękna, czarująca i tajemnicza dama. Utalentowana aktorka i śpiewaczka operowa. Ponadto obdarzona zmysłem obserwacji, sprytem i dużą inteligencją. I ten cięty język! Diwa „po godzinach” prowadzi śledztwa na zlecenia takich sław jak Oscar Wilde, czy jubiler Tiffany.  
Brylantowy pas Marii Antoniny, śmierć w podejrzanych okolicznościach czeskiego króla, srebrne puzderko ze zdjęciem, tajemniczy kufer, nagła ucieczka –  z tym będzie musiała się zmierzyć nasza bohaterka. 
W książce poznajemy ją z punktu widzenia przyjaciółki – Penelope Huxleigh – kobiecej wersji doktora Watsona. Córka pastora włóczy się po niebezpiecznym Londynie i poszukuje schronienia. Pomocną dłoń wyciąga do niej nieznajoma - Irene. To spotkanie odmienia jej życie i już jako przyjaciółka Adler zostaje wplątana w wir nadzwyczajnych zdarzeń i intryg. Sama pani detektyw jest zupełnym przeciwieństwem nieśmiałej narratorki. Artystka i córka pastora – mieszanka wybuchowa? Nic bardziej mylnego.
Warto zaznaczyć, że postać Irene Adler stworzył sam Artur Conan Doyle na potrzeby opowiadania Skandal w Czechach. Trzeba przyznać, książkę czyta się jakoby była uzupełnieniem przygód Sherlocka Holmesa. Choć nie w tak mistrzowskim wykonaniu.
Autorka poruszyła dość drobiazgowo realia ówczesnej epoki. Świetnie przelała na papier klimat XIX Londynu – podczas czytania spotykamy wytworne damy, dżentelmenów, omnibusy, bankiety śmietanki towarzyskiej i królewski przepych. I klimat ten uchwyciłam, ale nic poza tym… Z ciekawostek dodam także, że jest w tej powieści nawet kilka zdań o warszawskim teatrze czy największej polskiej rzece – Wiśle. 
Akcja dzieje się dość szybko i chaotycznie. Styl jest lekki i przyjemny, co też ułatwia szybkie czytanie.  
Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o okładce, która jest moim zdaniem bardzo przyjemna dla oka. Ładna kobieta w zielonej sukni ze lupą w ręku, a w tle spowity mgłą Londyn.

Nie umiem jednoznacznie ocenić książki. Z jednej strony - bardzo podobał mi się klimat, barwne opisy i język powieści. Z drugiej nie odczułam jakiś szczególnych emocji. To powieść dobra na dwa-trzy wieczory. Zapewne z czystej ludzkiej ciekawości sięgnę po dalsze losy Irene Adler.  

Miłego dnia! :)
Carole Nelson Douglas Źródło

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Książka jest Kobietą oraz Grunt to okładka.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...