![]() |
| Źródło |
Autor: Carole Nelson Douglas
Tytuł: Dobranoc, panie Holmes
Wydawnictwo: Bukowy Las
Strony: 378
Ocena: 6/10
Czy jest na sali osoba, która nie zna postaci Sherlocka Holmes’a ? Chyba niewiele osób podniosłoby rękę. Opowiadania o niesamowitym detektywie są chętnie czytanie i ekranizowane. Tym razem mamy jednak do czynienia nie z nim, a z panią detektyw. Otóż okazuje się, że jedynym godnym dla niego rywalem była właśnie kobieta… Nie bez powodu książka zatytułowana jest Dobranoc, panie Holmes, gdyż drogi Holmesa i Adler skrzyżują się i będzie to prawdziwy pojedynek…
Irene Adler, bo o niej tu mowa –
to piękna, czarująca i tajemnicza dama. Utalentowana aktorka i śpiewaczka
operowa. Ponadto obdarzona zmysłem obserwacji, sprytem i dużą inteligencją. I
ten cięty język! Diwa „po godzinach” prowadzi śledztwa na zlecenia takich sław
jak Oscar Wilde, czy jubiler Tiffany.
Brylantowy pas Marii Antoniny, śmierć
w podejrzanych okolicznościach czeskiego króla, srebrne puzderko ze zdjęciem,
tajemniczy kufer, nagła ucieczka – z tym
będzie musiała się zmierzyć nasza bohaterka.
W książce poznajemy ją z punktu
widzenia przyjaciółki – Penelope Huxleigh – kobiecej wersji doktora Watsona.
Córka pastora włóczy się po niebezpiecznym Londynie i poszukuje schronienia. Pomocną
dłoń wyciąga do niej nieznajoma - Irene. To spotkanie odmienia jej życie i już jako
przyjaciółka Adler zostaje wplątana w wir nadzwyczajnych zdarzeń i intryg. Sama pani
detektyw jest zupełnym przeciwieństwem nieśmiałej narratorki. Artystka i córka
pastora – mieszanka wybuchowa? Nic bardziej mylnego.
Warto zaznaczyć, że postać Irene
Adler stworzył sam Artur Conan Doyle na potrzeby opowiadania Skandal w
Czechach. Trzeba przyznać, książkę czyta się jakoby była uzupełnieniem przygód
Sherlocka Holmesa. Choć nie w tak mistrzowskim wykonaniu.
Autorka poruszyła dość
drobiazgowo realia ówczesnej epoki. Świetnie przelała na papier klimat XIX Londynu – podczas czytania spotykamy wytworne
damy, dżentelmenów, omnibusy, bankiety śmietanki towarzyskiej i królewski
przepych. I klimat ten uchwyciłam, ale nic poza tym… Z ciekawostek
dodam także, że jest w tej powieści nawet kilka zdań o warszawskim teatrze czy największej
polskiej rzece – Wiśle.
Akcja dzieje się dość szybko i
chaotycznie. Styl jest lekki i
przyjemny, co też ułatwia szybkie czytanie.
Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o okładce, która jest moim zdaniem bardzo przyjemna dla oka. Ładna kobieta w zielonej sukni ze lupą w ręku, a w tle spowity mgłą Londyn.
Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o okładce, która jest moim zdaniem bardzo przyjemna dla oka. Ładna kobieta w zielonej sukni ze lupą w ręku, a w tle spowity mgłą Londyn.
Nie umiem jednoznacznie ocenić
książki. Z jednej strony - bardzo podobał mi się klimat, barwne opisy i język
powieści. Z drugiej nie odczułam jakiś szczególnych emocji. To powieść dobra na
dwa-trzy wieczory. Zapewne z czystej ludzkiej ciekawości sięgnę po dalsze losy Irene Adler.
Miłego dnia! :)
![]() |
| Carole Nelson Douglas Źródło |
Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Książka jest Kobietą oraz Grunt to okładka.

