Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6/10. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 lutego 2015

Rachel Hartman - Serafina



Autor: Rachel Hartman 
Tytuł: Serafina 
Wydawnictwo MAG 
Liczba stron: 472 
Ocena: 6/10 - dobra

Smoki. Czytelnikom fantasty bardzo dobrze znane. Ja uwielbiam te fantastyczne stworzenia! Kiedy tylko przeczytałam o Serafinie, pomyślałam, że muszę przeczytać tę książkę. Tym samym moje oczekiwania były bardzo duże...

Miłość to nie choroba.*

Opis książki: 
Królestwo Goreddu wspólnie zamieszkują ludzie oraz saarantrai – smoki przybierające ludzką postać. Od czterdziestu lat między tymi dwoma gatunkami panuje pokój, jednak kiedy ginie członek rodziny królewskiej, a zbrodnia wydaje się dziełem smoka, pokój zaczyna wisieć na włosku… Wówczas pośrodku całego chaosu znajduje się Serafina, utalentowana muzyczka, asystentka Nadwornego Kompozytora. Dziewczyna angażuje się w śledztwo w sprawie morderstwa i odkrywa ślady spisku, który ma na celu zniszczenie pokoju w państwie. Jednakże Serafina skrywa tajemnicę. Jaką? Przekonajcie się sami :)

Moja opinia:
Połączenie powieści fantasy, wątku miłosnego i kryminalnego! Choć w moim odczuciu ten ostatni został zepchnięty na boczny tor. A sam wątek miłosny jest miłym dodatkiem do całej historii.
Autorka bardzo poprawnie przedstawiła wykreowany świat, w którym żyją smoki i ludzie. Pokazała jakie relacje panują między nimi. Ukazała smoczą mentalność, ich sposób zachowania w świecie ludzi. Choć muszę przyznać, że na początku trudno było mi się wgryźć w historię królestwa Goreddu. Kilka razy odkładałam książkę na półkę. Dużo imion, sporo nazw na początku sprawiało mi niemało problemów, jednak pod koniec było znacznie lepiej. Znacznie ułatwił to aneks imion i słowniczek znajdujący się na końcu książki. Zakończenie była dla mnie miłym zwieńczeniem historii, które wskazuje na kontynuacje. 
Bardzo żałuję, że tak naprawdę akcja nabiera rumieńców pod koniec lektury. Wówczas pojawia się walka, intryga i knowania. Zabrakło mi pewnej dynamiczności, bo przeważająca część książki to po prostu dobra powieść.
Największą uwagę autorka przywiązała do postaci Serafiny. Utalentowanej i nieco wycofanej dziewczyny, która skrywa przed światem swój sekret. Z dużą dokładnością poznajemy jej emocje czy słabości. Nietrudno nam wczuć się w jej bardzo skomplikowaną sytuację. Natomiast pozostałe postacie zostały wykreowane jedynie poprawnie.
Powieść napisana jest sprawnym i plastycznym językiem, który na pewno uatrakcyjnia nam czas spędzony z lekturą. Muszę to napisać! Okładka jest cudowna! 

Wszyscy byliśmy potworami i bękartami, i wszyscy byliśmy piękni.*

Podsumowanie: 
Podsumowując książka podobała mi się, jednak nie potrafię wytłumaczyć dlaczego czuję pewien niedosyt. Komu książkę polecam? Na pewno osobom, które dopiero zaczynają przygodę z fantastyką!

Książka przeczytana w ramach wyzwania: 

* cytaty pochodzą z książki Serafina

wtorek, 24 lutego 2015

Yrsa Sigurdardóttir - Trzeci znak



Autor: Yrsa Sigurdardóttir 
Tytuł: Trzeci znak 
Cykl: Thora (tom 1) 
Wydawnictwo Muza 
Liczba stron: 382 
Ocena: 6/10 – dobra 

Przyznaję, że literatura skandynawska jest dla mnie ciągle gatunkiem nie odkrytym. W tych powieściach jest to coś, co mnie szalenie ciekawi. Na książkę z tego gatunku natrafiłam dość przypadkowo. Przeczytałam zachęcającą recenzję, tematyka oraz mroczny i magiczny klimat skusił mnie. Oprócz tego książka jakby czekała na mnie w bibliotece.
Trzeba przyznać, że Trzeci znak to przyzwoity islandzki kryminał, który wciągnie Was bez reszty. A to dopiero pierwsza książka z serii, której główną bohaterką jest prawniczka Thora.

Opis książki: 
Niemiecki student historii, Harald Guntlieb zostaje zamordowany na terenie Uniwersytetu Islandzkiego. Jego zwłoki zostały zbezczeszczone. Mężczyzna prowadził badania dotyczące prześladowań czarownic w szesnastym wieku na terenie Niemiec i Islandii. Wychodzi też na jaw, że prowadził dość ekscentryczny tryb życia. Czarna magia, dziwne tatuaże, satanistyczne rytuały i narzędzia tortur. A wokół tego wszystkiego starodruk Malleus Maleficarum.
Natomiast policyjne dochodzenie staje w martwym punkcie, dlatego rodzice ofiary zlecają śledztwo prawniczce Thorze, samotnej matce wychowującej dwójkę dzieci. Czu uda się jej odnaleźć prawdziwego sprawcę? Przekonajcie się sami :)

Moja opinia: 
Trzeci znak przeniesie Was do świata czarnej magii, stosów i czarownic, jak i rodzinnych sekretów. Książka zaczyna się od bardzo ciekawego prologu. Mamy morderstwo i już domniemanego sprawcę uczynku. Jednak czy na pewno tego właściwego? Następnie kolejno poznajemy świetnie skonstruowanych bohaterów, którzy od razu zapadają w pamięci czytelnika.
Prawniczka, samotna matka 16-letniego syna Gylfiego i 6-letniej córki Soley. Niezależna, trochę niepoukładana i żyje z dnia na dzień. Kobieta od pierwszej strony skradła moją sympatię. Z dużą ciekawością śledziłam rozwój relacji z współpracownikiem Matthew, z którym wspólnie próbuje rozwiązać zagadkę morderstwa młodego studenta. Z każdą kolejną stroną piętrzą się pytania i pojawiają się kolejne elementy układanki. A każdy nowy trop wiąże się z historią polowań na czarownice w średniowiecznej Europie i niechlubną historią kościoła katolickiego. Autorka bardzo skrupulatnie przedstawiła tło historyczne. To świetnie skonstruowana historia, logiczna i bez niepotrzebnych udziwnień.
Emocje są, a i owszem, choć może trochę ich za mało. Jednak dla mnie wystarczająco. Zakończenie absolutnie pozytywnie mnie zaskoczyło. Kryminał został napisano lekko, z humorem oraz dbałością o szczegóły. Przewracając kolejne strony uderzyło mnie to, że niebywale czuć mroźny i ten tajemniczy klimat Islandii. Ponadto te strony „lecą” same, bo zanim się obejrzałam dotarłam do końca powieści. Nie żałuję ani chwili spędzonej przy tej książce. 

Podsumowanie: 
Czary, morderstwo, tajemnicze rytuały – jeśli ktoś lubi takie klimaty na pewno będzie zadowolony. Wielbiciele kryminałów, także niech śmiało sięgają po książkę!

Książka przeczytana w ramach wyzwania:
~ Kiedyś przeczytam (16/30)

poniedziałek, 9 lutego 2015

A.J. Gabryel - Facet na telefon



Autor: A.J. Gabryel 
Tytuł: Facet na telefon 
Wydawnictwo Wielka litera 
Liczba stron: 336 
Ocena: 6/10 - dobra

Miłość za pieniądze. Szczęście na chwilę. Prostytucja, jedna z najstarszych profesji świata, bez wątpienia szokuje. Tym bardziej, jeśli jest to nierząd w męskiej odsłonie. Nie będę ukrywać, że moje zainteresowanie autorem, wiąże się z jego nową książką Kusicielem, której nie miałam jeszcze okazji przeczytać. Tym samym wchodząc w wirtualny katalog miejscowej biblioteki, ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam dwie poprzednie powieści autora. Byłam zdumiona. A propo samego autora. A.J. Gabryel to pseudonim mieszkającego w Australii polskiego blogera o imieniu Adam. Blog bije rekordy popularności, a jego główną tematyką są historie erotycznych doświadczeń i przeżyć Adama G. I to właśnie na jego podstawie powstała opowieść o facecie na telefon… 

Nie bardzo wierzę, że ludzie się zmieniają, ale możliwe, że z czasem stajemy się sobą, dojrzalszą wersją tego, kim byliśmy kiedyś.*

Opis książki: 
To historia mężczyzny o imieniu Adam, męskiej prostytutki. Facet na telefon doskonale wyczuwa, czego pragnie każda kobieta. Na karatach powieści, w pewnym sensie nawet pamiętnika, opowiada o swoich klientkach, opisuje erotyczne zbliżenia i wielokrotne schadzki. Jego klientkami są kobiety, których nikt by nie podejrzewał o korzystanie z tego typu usług. Marta, Alicja, Barbara, Edyta, Julita… Seks stanowi ważną część ich życia, a dla Adama jest tylko codzienną czynnością… 

Moja opinia: 
To lektura dla dorosłych, lubiących odważne tematy. Tak, jest to książka nasiąknięta erotyzmem. Przyznaję, że dawno nie czytałam tak złożonej historii. Z jednej strony wydaje, że jest to książka nudna, bo co można jeszcze napisać o seksie. Wydaje się, że granica tabu została przesunięta hen daleko. Natomiast z drugiej strony, autor pokazał wielką złożoność ludzkiego charakteru oraz w jaki sposób doświadczenie wpływa na losy człowieka. Na dodatek historia została przedstawiona tak prosto i łatwo. Nie szokuje.
Za pomocą podziału rozdziałów na poszczególne osoby i narrację pierwszo- i trzecio- osobową możemy bardziej przyjrzeć się naszym anonimowym postaciom. Każdy z nich dostaje swoje pięć minut. Możemy ich dokładniej poznać. Jakimi są osobami, jak również poznać jakie emocje im towarzyszą. Jeżeli chodzi o postać Adama, to dla mnie jest zagadką, której nie potrafię rozwiązać. Złożoność jego charakteru jest niezwykle ciekawa. Dobrowolnie wybierając swoją profesję, zaspokaja potrzeby fizyczne, ale czy emocjonalne? Jak czytałam o każdej z kobiet, klientek Adama, szukałam wytłumaczenia, dlaczego korzystają z usług męskiej prostytutki. Z pewnością dla niektórych z nich to źródło czystego zaspokojenia seksualnego, a dla innych po prostu odpowiedni towarzysz na bankietach czy silne ramię do wypłakania. Znajdują w Adamie kochanka ze snów, który zaspokoi każdą z ich potrzeb, bo z nikim innym nie wypada o nich rozmawiać. Z mężem, partnerem czy chłopakiem. A przecież każda kobieta chce czuć się pożądana i atrakcyjna. Dlatego mężczyźni pamiętajcie, miejcie się na baczności :) Ponieważ nie można żyć samemu w pojedynkę, bo zawsze potrzebne jest ciepło drugiej osoby... 
Napisałam, że na tę historię składa się wiele aspektów, dlaczego? A no dlatego, że powinno wydawać się, że seks wiedzie tu prym. Nic bardziej mylnego. Tu ważne są emocje, ludzkie rozterki czy powody skoków w bok.

Dlaczego zwykle jesteśmy kochani przez niewłaściwych i kochamy nie tych, co trzeba? Dlaczego nic nie może być proste?*

Podsumowanie: 
Książka jest opowieścią o ucieczce w świat doznań i fantazji erotycznych. A jednocześnie o życiu w kłamstwie, iluzji, potrzebie bycia z drugim człowiekiem i niezaspokojonych pragnieniach. Polecam!

Książka przeczytana w ramach wyzwania: 

* cytaty pochodzą z książki Facet na telefon

środa, 28 stycznia 2015

J.A. London - Ciemność przed świtem



Autor: J. A. London 
Tytuł: Ciemność przed świtem 
Wydawnictwo Amber 
Liczba stron: 367 
Ocena: 6/10 - dobra

Nie będę ukrywać, że przez jakiś czas nie mogłam sięgać po książki, w których prym wiodły wampiry. Po prostu tematyka z nimi związana kolokwialnie mówiąc „przejadła mi się”. Jednak postanowiłam dać krwiopijcom kolejną szansę. Oprócz tego skusiła mnie przepiękna okładka książki. Mroczna i tajemnicza, w ciemnych barwach, z dziewczyną w cudownej czarnej sukni. I miałam nadzieję, że Ciemność przed świtem nie okaże się książką z piękną okładką, której treść pozostawia wiele do życzenia. 

Widzę pustkę w twoim sercu. Chciałbym umieć ją wypełnić. Ale wiem też, że blizny, które czujesz w środku, umacniają cię. Sprawiają, że jesteś sobą. Życie kształtuje cię w równym stopniu, co śmierć.*

Opis książki:
Wampiry opanowały świat. Ludzie, hipotetycznie bezpieczni zostali oddzieleni wielkim murem od pozostałych miast. Podpisanie traktatu Wamp-Lu miało zapewnić mieszkańcom Denver spokój i bezpieczeństwo, w zamian za ofiarę, czyli regularne dostawy krwi. Siedemnastoletnia Dawn jest wysłanniczką miasta Denver, łączniczką pomiędzy ludźmi i wampirami. Wszystko się zmienia, kiedy w życie Dawn wkracza Victor, syn władcy nieśmiertelnych Lorda Valentine’a…
J.A. London to Jan i Alex Nowasky – pisarski duet matki i syna. Jako Rachel Hawthorne Jan napisała wiele powieści dla młodzieży, między innymi bestsellerową serię Strażnicy Nocy, której jeszcze nie miałam przyjemności czytać. W skład trylogii Ciemność przed świtem wchodzi również Blood-Kissed Sky oraz After Daybreak, jak dotąd nie opublikowane w języku polskim. 

Moja opinia:
Obawiałam się tej książki. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Bałam się, że temat wampirów już wyczerpał wszystkie swoje możliwości. A przyznaję, że książka mile mnie zaskoczyła. Jest to wciągająca powieść z wartką akcją, która szybko brnie do przodu. Nie daje czytelnikowi powodów do nudy. Choć muszę zaznaczyć, że książka jest skierowana bardziej do młodszego odbiorcy. 
Pomysł nadany przez duet autorów można uznać w pewnym sensie za nowy. Nastoletnia wysłanniczka paktująca z przywódcą nieśmiertelnych, wielkie mury ogradzające miasta od reszty świata i danina krwi. Jednak uczucie łączące wampira i człowieka. Skądś to znamy, prawda? No, ale jak tu nie pisać o miłości, na dodatek tak niebezpiecznej i zakazanej. Jednak ten wątek został całkiem umiejętnie poprowadzony. Pojawia się i trójkąt miłosny, całkiem przyzwoicie przedstawiony. Naprawdę nie byłam pewna kogo wybierze Dawn. Fabuła może jest momentami dość przewidywalna, jednak nie rzutuje to na całościowy odbiór treści. Momenty delikatnej grozy i zaskakujące zaskoczenie to mocne zalety książki. 
Przyznaję, że wykreowane postacie są dobrze dopracowane. Na szczęście Dawn nie okazała się kolejną ofiarą losu, ale śmiałą dziewczyną, która walczy o lepszy świat dla siebie i mieszkańców Denver. Bardzo przypadła mi do gustu postać Lorda Valentine’a, nieco tajemniczego, budzącego strach przywódcy nieśmiertelnych. Od razu skojarzyłam go z postacią Valentine z Miasta kości Cassandry Clare, mają wiele ze sobą wspólnego. Poza tym na kartach tej powieści wampiry to nie wegetarianie, a bestie żądne krwi. Ale oczywiście mamy i wyjątki od reguły. 
Pierwszoosobowa narracja, krótkie rozdziały i atrakcyjny styl autorów sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie. Szkoda, że wydawnictwo nie zdecydowało się na wydanie kolejnych części w języku polski, gdyż kolejne okładki są jeszcze ładniejsze… 

Odkąd cię poznałem, po raz pierwszy w życiu zrozumiałem, o co walczę. Jesteś dla mnie każdym wschodem słońca, którego nigdy nie zobaczę.*

Podsumowanie:
Podsumowując, powieść nie rozczarowała mnie, a mile zaskoczyła. To bardzo dobry przerywnik pomiędzy cięższymi lekturami, czy idealna książka na wieczór. A jeśli tematyka wampirów jest Waszą ulubioną, ta książka będzie bardzo dobrą propozycją. 

Muzycznie!

Książka przeczytana w ramach wyzwania:

* cytaty pochodzą z książki Ciemność przed świtem
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...