środa, 18 lutego 2015

Endgame. Wezwanie! Wyniki!



Autor: James Frey & Nils Johnson-Shelton 
Tytuł: Endgame. Wezwanie 
Cykl: Endgame (tom 1) 
Wydawnictwo Sine Qua Non 
Liczba stron: 500 
Ocena: 5/10 – przeciętna 

Reklamy tej książki pojawiające się tu i tam. Zaskakująca i nowatorska fabuła. Zachwalające recenzje. I przyciągająca jak magnes okładka. Tak, to zapowiedź Endgame. Multimedialnego doświadczenia, w którym rzeczywistość przeplata się z fikcją. No i te 3 000 000 $ nagrody za rozwiązanie ukrytej zagadki! Skusiłam się, kupiłam i odłożyłam na półkę z bardzo mieszanymi uczuciami.

Chce go zobaczyć. Teraz. Chcę się zobaczyć z Jamalem. Jej najlepszym przyjacielem. Jej jaanau. Pozostali Gracze nie mogą się o nim dowiedzieć. O nim. *

Opis książki: 
W Ziemię uderza seria meteorytów. Dwunastu Graczy usłyszało Wezwanie. Zaczyna się Endgame. Ukończyć misję może wyłącznie jedna osoba, a zadaniem Graczy jest pozbycie się konkurencji. Nie mają nadprzyrodzonych umiejętności, jednak są zabójcami idealnymi. Zwycięzca może być tylko jeden! A przyszłość naszej planety nie została jeszcze określona. Co przyniesie Endgame?

Moja opinia: 
Chyba po raz pierwszy zacznę od tego, jak prezentuje się sama książka. Cudowna złota okładka ładnie wygląda na półce. Jednak! Już sam rodzaj, sposób formatowania tekstu i wygląd czcionki to jakaś jedna wielka pomyłka. Dawno lektura książki nie sprawiła mi takich trudności. A powolne czytanie wcale nie pomagało w odbiorze treści. Choć dodane grafiki bardzo uatrakcyjniają książkę. Z dużym zainteresowaniem przyglądałam się ilustracjom, gdzie jedna nawet przypominała kurs gotowania krok po kroku. Do tego zagadki logiczne, ciągi cyfr i gdzieś ukryte pieniądze. Dużo pieniędzy. Chwyt marketingowy? Moim zdaniem tak.  
Fabuła ciekawa i nowatorska, choć mocno chaotyczna. Tak naprawdę dopiero zakończenie daje jakieś wyjaśnienia. Dużo się dzieje, co chwilę mamy krew, zabójstwa i martwe ciała. Opisy miejscami są dość mocne i dosadne. 
Ekscytująco? Emocjonująco? Przez ponad połowę książki było to tak naprawdę „głaskanie” odbiorcy. Może w ten sposób autorzy chciali przygotować czytelnika, bo dopiero pod koniec lektury moja ciekawość urosła do tego stopnia, że szybciej przewracałam strony. I zakończenie mocno mnie zaskoczyło. Takiego rozwiązania się nie spodziewałam.
Duża ilość bohaterów może nieco przerazić czytelnika, a ponadto żaden z nich nie wyróżnia się jakoś szczególnie. Trudno mi było zapamiętać choćby ich imiona. Postać A czy B i tyle. Nie czułam do żadnej z postaci jakiejkolwiek sympatii. Być może Ci, którzy nie czytali książki zdziwią się, że i tu pojawia się wątek miłosny. Ba, bo nawet trójkąt.  

Jago odwraca głowę, przypatruje się przez chwilę Christopherowi i posyła mu uśmiech; diamenciki na jego zębach połyskują złowieszczo. To Endgame, suczko. Lepiej się przyzwyczaj.*

Podsumowanie: 
Czuję rozczarowanie. Bo zapowiadało się naprawdę ciekawie... Choć pewnie z czystej ciekawości, zdecyduję się przeczytać kolejne części. Myślę, że z tej fabuły byłby dobry serial. I pewnie się takiego doczekamy. Książkę polecam czy nie? Zdecydujcie sami! Czytacie na własną odpowiedzialność ;) 

Książka przeczytana w ramach wyzwania: 
~ Kiedyś przeczytam (15/30) 
~ Klucznik 2015 
~ Czytam fantastykę III

* cytaty pochodzą z książki Endgame. Wezwanie


 ______________________________________________________

Przepraszam Was za moją chwilową nieobecność na Waszych blogach. Codzienna rzeczywistość chwilowo mnie przerosła. Postaram się wkrótce wszystko nadrobić! Dziś przychodzę do Was z recenzją i oczywiście wynikami konkursu, w którym do wygrania był egzemplarz Hopeless!

Książka powędruje do

 awioli


Serdeczne gratulacje! Za chwilę ślę do Ciebie wiadomość.
Razem z moją połówką wybraliśmy właśnie Twoją zgłoszoną odpowiedź! Naprawdę bardzo ciężko było nam wybrać jedną osobę, bo odbyło się dodatkowe głosowanie między nami.
Pozostałym bardzo dziękuję za udział!
Trzymajcie się ciepło!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...