Autor:
Jodi Picoult
Tytuł:
Tam gdzie Ty
Wydawnictwo
Prószyński i S-ka
Liczba
stron: 567
Ocena:
8/10 – rewelacyjna
Dziecko?
Chłopiec czy dziewczynka? Nie ważne, najważniejsze, aby było zdrowe! Posiadanie
potomstwa to jedno z głównych celów dwojga kochających się ludzi. Nie mówię, że
każdego. Jednak, co w sytuacji kiedy marzysz o dziecku, a wszelkie starania idą
na marne… Wówczas podporządkowujemy całe swoje dotychczasowe życie dla jednego
celu. A nawet staje się to naszą obsesją!
To
jest moje drugie spotkanie z twórczością Jodi Picoult. Pierwsza książka pisarki
jaką przeczytałam, czyli Bez mojej zgody zrobiła na mnie ogromne wrażenie i
wywołała mnóstwo emocji. Tym razem także liczyłam na kolejną dawkę. I nie
zawiodłam się.
Nie jesteś bezradna, tylko
potrzebujesz pomocy. To wielka różnica.*
Opis książki:
Dziesięć
lat małżeństwa. Dziesięć lat bezskutecznych starań o dziecko. Kolejne
poronienia przynoszą tylko ból. Jedyną drogą dla małżeństwa jest adopcja. Dlatego, Zoe i
Max Baxter postanawiają się rozstać. Nie utrzymują ze sobą żadnego kontaktu. Zoe
wraca do pracy jako terapeutka i znajduje szczęście u boku Vanessy, najpierw
przyjaciółki, a potem żony. Natomiast Max wstępuje do kościoła Wiecznej Chwały i
ucieka w wiarę. Jednak Zoe nadal marzy o posiadaniu dziecka. Los chciał, że
podczas wielokrotnych prób in vitro pozostało jej kilka zamrożonych zarodków z
poprzedniego małżeństwa. Jednak, aby spełnić marzenia Zoe znów musi stanąć z
Maxem twarzą w twarz. Jednak tym razem po raz kolejny w sądzie…
Moja opinia:
Bardzo
dobra książka! Wartościowa, refleksyjna i emocjonalna! Wciągająca od pierwszej
strony. Przez dwa dni żyłam historią Zoe i Maxa. Jedną historię śledzimy z
kilku perspektyw. Wartka akcja nie daje żadnej chwili wytchnienia. Wiele wątków
umiejętnie łączy się w spójną całość. Przewracałam strony i czytałam z zapartym
tchem, aż do samego końca. Zakończenie całkowicie mnie usatysfakcjonowało. Pisarka
w bardzo umiejętny sposób potrafi przyciągnąć uwagę czytelnika. Doskonale
uderza w niezwykle czułe punkty każdego z nas.
Mam
wrażenie, że Jodi Picoult nie boi się trudnych i kontrowersyjnych tematów. In
vitro, homoseksualizm, zarodki i postawa Kościoła wobec sztucznego zapłodnienia.
Stereotypy i uprzedzenia. Tematyka na pewno jest w tym przypadku ogromnym atutem. Pisarka z dużą dozą wyczucia przedstawia dwa odrębne światy. Naukę i
wiarę. Ludzi skrajnie konserwatywnych i religijnych oraz środowisko homoseksualistów.
Przypomina nam, że tolerancją powinniśmy kierować się każdego dnia. Prosty język i żywe dialogi tylko uatrakcyjniają
lekturę książki.
Bohaterowie
zostali wykreowani wyśmienicie. Pisarka dokładnie analizuje ludzką psychikę i
kreśli charaktery naszych bohaterów. Szybko się z nimi zaprzyjaźniłam i
przeżywałam wszystkie ich rozterki. Ze wszystkich postaci najbardziej polubiłam
Zoe. Byłam pod wrażeniem jej siły i determinacji. A sam rozdział o utracie
dziecka bardzo mnie poruszył…
Miłym
prezentem jest jeszcze płyta, która została dołączona do książki. Jest to dziesięć piosenek, które mają przybliżyć czytelnikowi stan
emocjonalny Zoe. Jednak ja miałam swój egzemplarz
z biblioteki, która nie miała płyty. Jestem jej bardzo ciekawa, może kiedyś kupię własną książkę.
Przyjaźń to jakby romans: kiedy
mija urok nowości, rzecz przeradza się w coś wygodnego i przewidywalnego,
niczym ulubiony sweter, który wyciągamy z szafy w deszczową niedzielę i od razu
jest nam cieplej na sercu.*
Podsumowanie:
Jeśli
szukacie kontrowersyjnej książki, która poruszy Was do granic możliwości, to bez
obaw sięgnijcie po Tam gdzie Ty. Naprawdę warto!
Książka
przeczytana w ramach wyzwania: